- Prawdopodobnie nic. Ktoś inny zająłby się tym wszystkim - rzekł sam do siebie, odkładając szczoteczkę do zębów do szklanki. Lecz to, co powiedział, zdziwiło go i trochę nawet przeraziło, zimny dreszcz przebiegł mu po plecach, tak jak to się dzieje, kiedy zegar wybija północ w noc sylwestrową, i zaraz w następnej sekundzie pomyślał: "Ale w takim razie musiałbym zacząć żeglować..." I wtedy poczuł się już tak źle, że musiał usiąść na łóżku.
"Teraz nic już nie rozumiem - myślał biedny Paszczak. - Co mi przyszło do głowy, żeby coś takiego powiedzieć? Są pewne sprawy, o których nie należy myśleć i których nie należy zbytnio zgłębiać".
Tove Jansson: Dolina Muminków w listopadzie, wyd. Nasza Księgarnia, Warszawa 1980
| Tygrysek zamiast Paszczaka (foto: Ja-siołek) |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz