![]() |
| Rys.: Jasia Tyszkiewicz |
Czy są dowody na istnienie Boga? Tak, dowód ontologiczny, dowód kosmologiczny, dowód z istnienia ruchu, z przyczyny bez przyczyny itp. itd. Większość dowodów zostało sformułowanych w średniowieczu. Miały one charakter wywodów logicznych, ale również przez logiczne dowody zostały one unicestwione. Ale kilka dowodów można wykorzystać do tego, aby udowodnić, iż Koty są istotami boskimi!
Dowód ontologiczny na Koty: gdybym
miała pomyśleć o najdoskonalszej rzeczy, o której da się pomyśleć, pomyślałabym
o Kotach. Wobec tego Koty są bogami. Koty są bytami samymi w sobie (kto ma kota
ten wie), doskonałymi i absolutnie w swej doskonałości nieskończonymi (może
czasem tą doskonałość zaburza "kłaczek" w konwulsjach wydobywający
się z trzewi Kota lub zapach z pyszczka, ale nie czepiajmy się szczegółów -
bogom też zarzuca się różne szaleństwa). Koty to jedyne byty, które istnieją ze
swej istoty. I, o dziwo, jak bogowie zostały stworzone przez człowieka, chociaż
nikt nie wie jak dokładnie, wobec tego może wyszły z nicości, i jako
wszechmocne same się stworzyły?
![]() |
| Rys.: Jasia Tyszkiewicz |
Dowód kosmologiczny na Koty: Koty są
ostateczną racją rzeczy. Są bytem absolutnie koniecznym (spytać się miłośnika
kota, jak wyglądało jego życie przed kotem, to nie jest w stanie go sobie
wyobrazić, w najlepszym razie jawi się jako pasmo udręki i smutku). Koty są
bytem absolutnie koniecznym. Nie mają przyczyny, gdyż są przyczyną samych
siebie.
Dowód fizykoteologiczny (nazwa
zaczerpnięta od Andre Comte-Sponville) na Koty: Koty są jak zegarmistrze,
którzy tworzą doskonale działające zegary (czyli ich opiekunów - spróbuj kotu
nie nasypać do michy, gdy chce mu się jeść, na pewno postara się o to, byś nie
czuł się komfortowo). Koty są inteligentnymi i obdarzonymi wolą stwórcami.
Tworzą swych opiekunów zgodnie ze swoimi celami (kto nie wierzy, niech poczyta
lub obejrzy zamierzone działania Garfielda czy Simona albo odniesie się do
własnych doświadczeń).
Doskonałość Kocia powoduje, że gdy zagłębiam się w myśli samobójcze, puchata łapka i miłe "Mrry" wyciąga mnie z otchłani beznadziejności. Wtedy trochę bardziej chce się żyć.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz