wtorek, 8 marca 2016

Zabobony o kotach (1)



Według obiegowej opinii kot jest stworzeniem niezależnym i tajemniczym. Ludzi można podzielić na wielbicieli kotów i wielbicieli psów – kto kocha koty, nie znosi psów, kto kocha psy – nienawidzi kotów. Nie jest to prawdą, ale w codziennych rozmowach często pojawia się spór między kociarzami i psiarzami (sama znam kilka osób, które uparcie deklarowały swoją nienawiść do kotów, w tym dwóch z nich jest katechetami).

Praca konkursowa Bartka Stańczyka (absolwenta SP nr 306 w Warszawie)
Kot jest drapieżnikiem, którego aktywność bywa największa w nocy (stąd biologiczne przystosowanie budowy oka kota do ciemności). Z powodu swojego nocnego trybu życia i świetnej orientacji w ciemności kot w wielu mitologiach związany jest z bóstwami księżycowymi i ich mrocznym światem. Koty były atrybutami Izydy i Artemidy, towarzyszyły Hekate oraz znajdowały się w zaprzęgu skandynawskiej Freyji. Japończycy uważali kota za złowieszcze zwierzę, także Chińczycy, Hindusi i buddyści. Podobnie Żydzi, u których w kabale kot na równi z wężem reprezentuje upadek i grzech. W katolicyzmie, gdyby nie utrwalony wizerunek węża, jako kusiciela Adama i Ewy, mógłby go zastąpić kot, który przez zabobonnych, lecz wierzących w Boga ludzi utożsamiany był z szatanem.

Jeżeli demony chcą wstąpić do świata ludzi to przybierają postać kotów. Jeżeli sam szatan nie jest kotem, to w postaci kotów ma swoich pomocników. Szczególnie czarne koty są postacią złego demona, wiedźmy z upodobaniem miały wcielać się w koty (czasem w psy). Przez to kot stawał się zwierzęciem, mimo tego że pożytecznym, przede wszystkim niemile widzianym i pozbawionym przywilejów, z jakimi mogły spotkać się inne zwierzęta, np. na Wielkanoc, gdy obdzielano wszystkie zwierzęta świętym chlebem, pomijano konsekwentnie koty.

Rys.: Endre Penovac (www.artpeoplegallery.com)
Koty były palone na stosach inkwizycji (niemieckie określenie heretyka Ketzer, utworzono od słowa oznaczającego kota – die Katze), to miało mieć charakter oczyszczający i magiczny, oznaczało to tyle samo, co spalenie czarownicy. Lęk przed wiedźmami powodował, że np. podczas Sobótki w ogniskach ginęły koty, zwłaszcza czarne (stawiano kota przy ognisku i goniono go krzycząc” „dusa leci, dusa leci”).

Koty służyły do wypędzania diabła: ogon czarnego kota ściskano w kleszczach z rozszczepionego drewna (o czym mówi przysłowie „brać kota w leszczoty”),  albo do jego ogona przywiązywano pęcherz, do którego wrzucano groch (stąd powiedzenie „latać jak kot z pęcherzem”).

Ponoć koty mają łatwość kontaktowania się ze sferą sacrum jako dusze umarłych i wcielenia demonów. Uważano, że umierający kot w domu przyniesie śmierć i nieszczęście na ten dom. W wiktoriańskiej Anglii przestrzegano tego, aby kota nie ciągnąć za ogon (bo szatan porwie duszę tego, który to czyni). Nie wolno kota kopać (bo zapadnie się na reumatyzm). W kulturze słowiańskiej istniał zakaz jedzenia kociego mięsa – osoba, która zjadła kota mogła dostać pomieszania zmysłów i pogrążyć się w mroku szaleństwa. Hildegarda z Bingen biła na alarm: jedzenie mięsa kota sprawia, że ciało ogarnia szaleństwo i zaczyna ono cuchnąć (za: www.ciekawostkihistoryczne.pl).

Artykuł ukazał się w Nieco-Dzienniku Etycznym nr 6: http://data.over-blog-kiwi.com/0/29/74/44/20160125/ob_11a1c0_2016-02-n-06b.pdf

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz