piątek, 8 stycznia 2016

Muminki na sobotę

"Rozdział trzeci

Zamiast Piżmowca - Davis (foto: Ja-siołek)
Nazajutrz, gdy Piżmowiec jak zwykle wyszedł z książką i położył się na hamaku, sznur pękł, a on znalazł się na ziemi.

- To niewybaczalne! - wybuchnął wyplątując nogi z koca.

- Ogromnie mi przykro - powiedział Tatuś Muminka, który właśnie w pobliżu podlewał swoje grządki tytoniu. - Mam nadzieję, że nic się panu nie stało?

- To nie o to chodzi - odpowiedział Piżmowiec ponuro, skubiąc wąsa. - Ziemia może się rozstąpić i ogień spaść z nieba - nic to mnie nie wzruszy. Takie wydarzenia nie naruszają mego spokoju. Ale nie lubię, gdy się mnie stawia w śmiesznej sytuacji. Jest to niegodne filozofa!

- Ale przecież tylko ja widziałem, jak pan brzdęknął na ziemię - odparł Tatuś Muminka.
Malutki Davis (foto: Ja-siołek)

- To dostatecznie fatalne - odpowiedział Piżmowiec. - Powinien pan pamiętać o wszystkim, na co bywam narażony w jego domu. Tak na przykład w zeszłym roku spadła na nas kometa. Nie miało to dla mnie żadnego znaczenia. Ale jak pan sobie zapewne przypomina, również w zeszłym roku usiadłem na torcie czekoladowym jego małżonki. Było to najwyższym uchybieniem mojej godności. A czasem wasi goście wkładają mi szczotki do łóżka, co jest szczególnie głupim żartem. Nie mówiąc już o pańskim synu, Mumin...

- Wiem, wiem - przerwał zgnębiony Tatuś Muminka. - Nie ma spokoju w tym domu... A sznury, wie pan, czasem przecierają się z latami.

Davisiątko i Fucking Amal (foto: Ja-siołek)
- Tak być n i e  p o w i n n o - oświadczył Piżmowiec. - Gdybym się zabił, nie miałoby to większego znaczenia. Ale niech pan pomyśli - gdyby tak pańskie MŁODE OSOBY mnie zobaczyły! Teraz w każdym razie mam zamiar odejść do pustelni, żyć w ciszy i spokoju i wyrzec się świata. Jest to moim niezachwianym postanowieniem.

- Ojoj! - powiedział Tatuś Muminka, na którym słowa te wywarły duże wrażenie. - Dokąd się pan wybiera?

- Do jaskini - odparł Piżmowiec. - Tam nikt nie zakłóci moich myśli głupimi żartami. Możecie mi przynosić jedzenie dwa razy dziennie, ale nie przed dziesiątą.

- Dobrze - odparł z ukłonem Tatuś Muminka. - Czy życzy pan sobie, żeby tam przenieść jakieś meble?

- Możecie to zrobić - odpowiedział Piżmowiec trochę uprzejmiej. - Ale tylko najkonieczniejsze. Rozumiem, że miał pan najlepsze zamiary, ale pańska rodzina doprowadziła mnie do ostateczności".

To nie Piżmowiec... (foto: Ja-siołek)
Tove Jansson: W Dolinie Muminków; wyd. Nasza Księgarnia, Warszawa 1990

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz