piątek, 12 lutego 2016

Z życia kota i jego właściciela

Czy kota łatwo jest włożyć do kontenerka, aby pójść z nim do weterynarza? Wszystko zależy od kota.
Davis jest kotem, który wchodzi do transportera sam. Nie trzeba go do niczego zmuszać.
wyd. Canongate, 2009
Kita na dźwięk składanego kontenera uciekał, tak samo przerażony jak na dźwięk wyjmowanego odkurzacza. Trzeba było naszukać się go.
Gruszka zaś daje się złapać szybko, ale staje w poprzek wejścia do środka transportera i zapiera się łapami tak mocno, że trzeba ją na siłę wpychać do wnętrza.

Ale uwaga! Uwaga! Koty są sprytnymi zwierzątkami i czasami potrafią przechytrzyć swojego właściciela. Zamiast kota do weterynarza można przynieść... pluszową zabawkę, a kot w tym czasie spokojnie ogląda sobie telewizję. W zwięzły sposób perypetie właściciela i jego zwierzaka przedstawił Simon Tofield, czyli autor znanego kota Simonsa.

Pierwsza próba zachęcenia kota, aby wszedł do transportera. Właściciel chce być sprytniejszy niż kot:

Ale kot nie jest głupim zwierzęciem - większość posiadaczy kotów musi włożyć troszkę więcej wysiłku w wyniesienie kota z domu. Najpierw kota należy znaleźć:
Może trzeba zmienić taktykę?
To się może udać! Kot zostaje wepchnięty do środka.
Jednak nie, kot sobie poradzi z każdą niedogodnością. To właściciel powinien uważać, gdzie co kładzie i którędy chodzi:

Trzeba zdobyć się jeszcze na pewien wysiłek. Przebiegłość nie pomaga, ale może szybkość reakcji okaże się zwieńczona sukcesem?
Jest! Kot złapany; kot wepchnięty do transportera; kot zamknięty we wnętrzu kontenerka:

"Dzień dobry, panie doktorze. Przyniosłem kiciusia na szczepienie":
Tymczasem w domu:






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz