poniedziałek, 8 lutego 2016

Kot z klasą

"Ale kocur odstawił numer lepszy niż ta sztuczka z zegarkiem. Znienacka wstał z kanapy, podszedł na tylnych łapach do stolika pod lustrem, przednią łapą wyjął korek z karafki, nalał sobie wody do szklanki, wypił, korek wcisnął na miejsce i otarł sobie wąsy ściereczką do charakteryzacji.
Teraz nikt już nawet nie jęknął, tylko wszyscy pootwierali usta, a charakteryzator szapnął w zachwyceniu:
- To jest klasa...".
www.artpeoplegallery.com
"- A oto przypadek tak zwanego łgarstwa - gromko oświadczył koźlim tenorem - te pieniądze są prawdziwe, obywatele.
- Brawo! - wrzasnął krótko bas kędyś z wyżyn.
- Nawiasem mówiąc, obrzydł mi ten facet - tu Fagot wskazał Bengalskiego. - Pcha się ciągle tam, gdzie go nie proszą, psuje cały sens kłamliwymi komentarzami! Co z nim zrobimy?
- Głowę mu urwać! - surowo powiedział ktoś na jaskółce.
Rys.: Jasia Tyszkiewicz
- Jak pan powiada? - Fagot natychmiast zareagował na tę niegodziwą propozycję. - Urwać głowę? To jest myśl! Behemot! - zawołał kota. - Do roboty! Eins, zwei, drei.

I stała się rzecz niesłychana. Czarny kot zjeżył się i miauknął rozdzierająco. Potem sprężył się i jak pantera dał susa prosto na pierś Bengalskiego, a stamtąd przeskoczył mu na głowę. Z pomrukiem wbił napuszone łapy w wątłą fryzurę konferansjera, dziko zawył, przekręcił tę głowę raz, przekręcił drugi i oderwał ją od pulchnego karku.

Dwa i pół tysiąca ludzi na widowni krzyknęło jak jeden mąż. Krew z rozdartych tętnic chlusnęła fontannami, zalała półkoszulek i frak. Ciało bez głowy bezsensownie poruszało nogami i usiadło na podłodze. Na sali rozległy się histeryczne krzyki kobiet. Kot podał głowę Fagotowi, ten podniósł ją za włosy i ukazał publiczności, a głowa krzyknęła rozpaczliwie na cały teatr:
- Lekarza!
- Będziesz jeszcze plótł duby smalone? - groźnie zapytał płacząca głowę Fagot.
- Już nie będę! - wychrypiała głowa".

Michaił Bułhakow: Mistrz i Małgorzata; wyd. Czytelnik, Warszawa 1988

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz