Teraz nikt już nawet nie jęknął, tylko wszyscy pootwierali usta, a charakteryzator szapnął w zachwyceniu:
- To jest klasa...".
![]() |
| www.artpeoplegallery.com |
- Brawo! - wrzasnął krótko bas kędyś z wyżyn.
- Nawiasem mówiąc, obrzydł mi ten facet - tu Fagot wskazał Bengalskiego. - Pcha się ciągle tam, gdzie go nie proszą, psuje cały sens kłamliwymi komentarzami! Co z nim zrobimy?
- Głowę mu urwać! - surowo powiedział ktoś na jaskółce.
![]() |
| Rys.: Jasia Tyszkiewicz |
I stała się rzecz niesłychana. Czarny kot zjeżył się i miauknął rozdzierająco. Potem sprężył się i jak pantera dał susa prosto na pierś Bengalskiego, a stamtąd przeskoczył mu na głowę. Z pomrukiem wbił napuszone łapy w wątłą fryzurę konferansjera, dziko zawył, przekręcił tę głowę raz, przekręcił drugi i oderwał ją od pulchnego karku.
Dwa i pół tysiąca ludzi na widowni krzyknęło jak jeden mąż. Krew z rozdartych tętnic chlusnęła fontannami, zalała półkoszulek i frak. Ciało bez głowy bezsensownie poruszało nogami i usiadło na podłodze. Na sali rozległy się histeryczne krzyki kobiet. Kot podał głowę Fagotowi, ten podniósł ją za włosy i ukazał publiczności, a głowa krzyknęła rozpaczliwie na cały teatr:
- Lekarza!
- Będziesz jeszcze plótł duby smalone? - groźnie zapytał płacząca głowę Fagot.
- Już nie będę! - wychrypiała głowa".
Michaił Bułhakow: Mistrz i Małgorzata; wyd. Czytelnik, Warszawa 1988


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz