piątek, 15 stycznia 2016

Mała Mi na weekend

"Mama Muminka usiadła w fotelu na biegunach i w zamyśleniu zaczęła kołysać się tam i z powrotem.

- Czy to jest koniec świata? - zapytała mała Mi ciekawie.

- Wygląda na to - odpowiedziała Mimbla. - Postaraj się być grzeczna, jeśli jeszcze zdążysz, bo teraz już pewnie niedługo pójdziemy wszyscy do nieba.

- Do nieba? - powtórzyła Mi. - Musimy iść do nieba? A jak się można stamtąd wydostać?"

"Tymczasem Mimbla stojąc na  schodach domu Muminków tak wołała, że aż zachrypła. Wiedziała, że Mi siedzi w którejś ze swoich rozlicznych kryjówek i śmieje się.

"Powinna mnie zwabić miodem - myślała Mi. - A potem, kiedy przyjdę, dać mi w skórę".

- Słuchaj, Mimblo - odezwał się Tatuś Muminka ze swego fotela na biegunach. - Jeśli będziesz tak krzyczeć, to ona nigdy nie przyjdzie.

- Krzyczę tylko dlatego, żeby mieć czyste sumienie - wyjaśniła Mimbla. - Kiedy mama wyjeżdżała, powiedziała: "Zostawiam młodszą siostrzyczkę pod twoją opieką. Jeżeli ty nie potrafisz jej wychować, to nikt nie potrafi. Ja w każdym razie zaniechałam tego już na samym początku".

- Teraz cię rozumiem - powiedział Tatuś Muminka. - Krzycz sobie, jeżeli to cię uspokaja - dodał, po czym wziął kawałek placka z nakrytego do śniadania stołu, rozejrzał się ostrożnie i umoczył go w dzbanuszku ze śmietanką".

Tove Jansson: Lato Muminków; wyd. Nasza Księgarnia, Warszawa 1990


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz